niedziela, 11 maja 2014

Część 17.

Rano obudziła mnie wiadomość od Alana, w której chłopak poinformował mnie o imprezie u Pawła i pytał, czy pójdę z nim. Odpowiedziałam, że Sylwestra spędzę oglądając filmy i pożerając lody. Zrobiłam to celowo, bo byłam ciekawa jakich argumentów użyje, by mnie przekonać. Napisał, że to mogę zrobić w inny wieczór. Byłam nieugięta więc w końcu nastolatek zadzwonił:
- Ale będzie fajnie, zobaczysz! - usłyszałam.
- Jestem w ciąży i nie powinnam imprezować.
- Dlaczego? Nie będziemy robić nic… szalonego.
- Idź sam.
- Nie, sam nie idę. Dobra, wpadnę do ciebie i obejrzymy coś razem. Okey?
Roześmiałam się słysząc to. Nie spodziewałam się aż takiego poświęcenia.
- Żartowałam, idioto! Oczywiście, że z tobą pójdę.
- Naprawdę?
- Ale obiecaj, że nie będziesz nic pić!
- Nie będę, obiecuję!
Pożegnałam się mówiąc, że idę na śniadanie. Siedząc w kuchni rozmawiałam z rodzicami. Moja mama twierdziła, że impreza nie jest dobrym pomysłem.
- Oj, pozwól jej. Sylwester jest raz w roku. Ma sama siedzieć w domu? - mój ojciec mnie bronił. - Po prostu nie może pić i uważać na siebie. I moją wnuczkę.
Uśmiechnęłam się kładąc rękę na brzuchu. Cieszyłam się, że wreszcie zaakceptował całą sytuację i każdy był szczęśliwy. Dokończyłam jeść i poszłam pod prysznic. Odświeżona zeszłam na dół i dowiedziałam się, że dzwoniła moja ciocia i pytała czy mam czas, bo Majka za mną tęskni. Oddzwoniłam i powiedziałam, że chętnie do nich przyjadę. Mój tato podwiózł mnie, bo sam musiał coś załatwić. Pół godziny później byłam przytulana przez moją małą kuzynkę.
- Pięknie wyglądasz! I zaczyna być widać po tobie, że jesteś w ciąży - powiedziała moja ciocia.
- Jestem aż tak gruba?
- Piękniejesz, skarbie! I biust ci się powiększył - roześmiała się tuląc mnie.
Podziękowałam z uśmiechem. Zauważyłam jakiś czas temu, że część ciała lubiana przez facetów, powiększyła się. Byłam szczęśliwa, bo przecież im większe, tym lepsze. Podobno.
Majka pociągnęła mnie do salonu, który wyglądał jak plac zabaw. Nie przeszkadzało mi to, bo wiedziałam jak dziewczynka rozwala zabawki. Pobawi się czymś chwilę po czym bierze coś innego.
Siedząc przy stole patrzyłam jak moja kuzynka maluje mi abstrakcyjny obrazek z kotkiem, domkiem i chmurkami. Opowiadałam cioci o swoich planach na Sylwestra, a także o Alanie, który tak łatwo dał się wkręcić.
- Sukienka już wybrana? - usłyszałam.
- Idę w rurkach i koszuli. Przytyłam tu i tam więc się nie pokażę w sukience. Zresztą wszystkie moje są ciasne, a ta kremowa z wigilii trochę nie pasuje.
- Chodź, wybierzemy coś!
Wstała i objęła mnie. Majka widząc, że odchodzę od stołu zapytała zawiedzionym głosem:
- Gdzie idziesz?
- Zaraz przyjdziemy. Maluj, kochanie.
- Nie.
Dziecko poszło za nami do garderoby. Widząc pomieszczenie pełne ubrań, uśmiechnęłam się i nie udało mi się nie mruknąć “WOW”. Kobieta roześmiała się podchodząc do wieszaków z sukienkami. Miała ich pełno.
- Ta. Albo ta - mruczała pod nosem przesuwając wieszaki z kolejnymi kreacjami utrzymanymi w czarnych barwach. - Ciemna będzie lepsza, prawda?
- Mhmm. Wyszczupli mnie.
- Nie przesadzaj! Nie jesteś gruba, uwierz!
- Nie mówię, że jestem, ale że przytyłam!
- Oj zamknij się, kochanie - zażartowała. - Majka, zostaw to - dodała widząc, że jej córeczka bierze wysoką szpilkę z półki i wkłada w nią nogę. - Przymierz to! Będzie idealnie!
- Ciekawe czy się zmieszczę.
- Marta! Nie denerwuj mnie!
Uśmiechnęłam się biorąc do ręki satynową “małą czarną” bez ramiączek. Zdjęłam ubrania i założyłam kreację. O dziwo była dobra. Spojrzałam na siebie w lustrze. Jej krój idealnie zakrywał mój brzuch, który niestety ostatnio się zaokrąglił. Ciotka podeszła do mnie i przytulając, powiedziała:
- Mówiłam, że będzie idealnie? Sama nosiłam ją na początku ciąży, ale niestety teraz już nie mam takich cycków - westchnęła. - Jeszcze buty! - dodała po chwili.
Podała mi czarne szpilki typu czółenka, które musiałam założyć. Rozmiar pasował, ale mimo to nie byłam do końca przekonana. Wolałabym jakieś baletki.
- Zabiję się w nich - stwierdziłam.
- Nie zabijesz. Są naprawdę wygodne. To teraz dodatki!
Po kilku minutach stałam przed lustrem ubrana w stanik bez ramiączek, sukienkę, wysokie szpilki, a srebrny łańcuszek i bransoletka dopełniała wszystkiego. Zrobiłam sobie zdjęcie na pamiątkę i podziękowałam za wszystko. Przebrałam się i wróciłyśmy do salonu. Bawiłam się z Majką, która znowu gotowała mi obiad z plastikowych warzyw. W tej samej chwili do domu wrócił mój wujek. Widząc mnie powiedział:
- Jak się czuje nasza mamusia?
- Dobrze. Chyba będę już lecieć.
- Nie! - Majka się zbuntowała.
- Nie idź jeszcze. Zostań - mężczyzna uśmiechnął się.
Odwzajemniłam gest. Zjadłam u nich pizzę, pobawiłam się z Majką, a wieczorem wróciłam do siebie. Będąc na miejscu zorientowałam się, że nie mam telefonu. Nie mogłam sobie przypomnieć czy wyjmowałam go u cioci.
- Alan był. Pytał o ciebie - usłyszałam, gdy weszłam do salonu.
- Chyba zgubiłam telefon.
- Nie zgubiłaś. Zostawiłaś na szafce w przedpokoju.
Uderzyłam się w czoło chwytając komórkę leżącą już na stole. Miałam nieodebrane połączenia i wiele SMSów. Idąc na górę wybierałam numer chłopaka. Kiedy odebrał powiedziałam:
- Hej, kocie.
- Czemu nie odbierałaś?! Gdzie ty w ogóle byłaś?! Nie mogłaś wziąć telefonu?! Martwiłem się! Jesteś w ciąży więc zachowuj się odpowiedzialnie!
Zapadła kilku sekundowa cisza, którą przerwałam pytaniem:
- Już? Skończyłeś?
- Tak.
- Byłam u cioci i zapomniałam telefonu. Nie zachowuj się jakby na każdym kroku czyhała śmierć. Wyluzuj, okey?
- Ale jak ja mam wyluzować skoro dobrze wiem, że często kręci ci się w głowie! Co będzie jeśli zemdlejesz?!
- Nie zemdleję! I nie krzycz na mnie!
Wziął głęboki oddech i głośno wypuścił powietrze.
- Przepraszam. Po prostu się martwiłem.
- To moja wina, przepraszam.
- Kocham cię, Marta.
- Ja ciebie też.
Zmieniłam temat na jutrzejszą imprezę. Alan miał przyjechać po mnie o siódmej. Pytał co założę więc skłamałam, że jeansy.
- Oj zawsze te rurki! Kupię ci coś!
- Nie! Żartowałam tylko. Mam sukienkę czarną.
- Wyślij mi zdjęcie!
- Nie, to będzie niespodzianka.
- A pod spodem?
- Alan! - zganiłam go.
- No co? Jestem ciekawy!
- Będę naga - szepnęłam jakby ktoś był w moim pokoju.
- Uuu, już się nie mogę doczekać.
Roześmiałam się mówiąc, że jest zboczony. On stwierdził, że w sumie to moglibyśmy zostać w domu i pooglądać filmy.
- Moich rodziców nie będzie więc będziemy mieli cały dom dla nas - dodał.
- Oj Alan...
Usłyszałam śmiech po drugiej stronie telefonu. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę po czym pożegnaliśmy się. Zalogowałam się na Facebooka i napisałam do Anety czy wpada z nami do Pawła. Zdziwiłam się, gdy odpisała, że ma trochę inne plany i czy nie będę zła. Zapytałam czy te 'plany' są przystojne. Roześmiała się i stwierdziła, że bardzo. Życzyłam jej dobrej zabawy, zapewniłam, że nie jestem zła i pożegnałam się. Wyłączyłam kartę z portalem społecznościowym, włączyłam muzykę i wzięłam się za malowanie. Z każdą kolejną kreską powstawała postać mojej małej kuzynki ubranej w strój baletnicy, której fotografia stała przede mną. Dbałam o każdy szczegół - włosy, cienie, światło, ubranie. Pragnęłam wszystko oddać tak, jakby to było zdjęcie.
Moją pracę przerwała mama mówiąc, że powinnam coś zjeść. Zeszłam do kuchni gdzie prędko spożyłam kolację. Chciałam jak najszybciej wrócić do malowania. Obrazek skończyłam przed północą. Dopiero wtedy mogłam powiedzieć, że mi się podoba i nic więcej nie trzeba dodawać czy poprawiać. Wzięłam prysznic i zaplotłam papiloty, by mieć loki. Leżąc w łóżku pisałam SMSy z Alanem. Chłopak pisał, że to ostatni Sylwester, podczas którego możemy się wyszaleć, bo już za rok będziemy szukać opiekunki albo spędzać ten dzień w domu. Odpisałam, że mimo wszystko się cieszę, ale jednak jestem trochę przerażona. Nastolatek zapewniał mnie, że poradzimy sobie i każdy nam pomoże, a nasza córeczka będzie najszczęśliwszym i najbardziej kochanym dzieckiem na świecie. Pół godziny później spałam.

------
Już dzisiaj miałam Wam dodać część z Sylwestrem, ale stwierdziłam, że będzie za dużo i zrobię to we wtorek. Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale ten tydzień zleciał tak szybko, że szok ._.
A! Od dziś możecie do mnie pisać na maila i w ogóle macie małe co nieco o mnie. Wszystko jest po prawej---->
Co sądzicie o Fanpage na Facebooku? Założyć czy nie? Bo ostatnio ktoś powiedział, żeby założyć ale nie jestem do końca przekonana. A Wy co myślicie?
Zapraszam na notkę na drugim blogu. Bardzo chcieliście a teraz... nic ---->  SAME LOVE
A tutaj pytanka ----> ASK ME HERE

14 komentarzy:

  1. Czekam z niecierpliwością :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać następnej! :) bardzo wciągające xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Super jak zwykle! Jesteś najlepsza! Czekam na książkę :P. Nie każ nam czekać następnym razem tyle czasu :P Myślałam, że osiwieję xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Od zawsze pisałam żebyś założyła fp na facebooku! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne!
    Załóż fp, masz mojego lajka :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo Jakie cudne :3
    Ja jestem za, bys założyła FP :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Barrrrdddddzzzzzoooo mi się podoba. Czekam na cd. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne. Jestem ciekawa co dalej się wydarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ekstra...
    jak zawsze ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Dodasz dzisiaj? Prooooooszę. Bardzo wciągające, uzależniające... Uwielbiam Cię! <3

    OdpowiedzUsuń