środa, 23 kwietnia 2014

Część 13.


Wizytę Alana mogłam zaliczyć do udanych. Paulina ciągle zagadywała go i robiła maślane oczka, ale on co chwilę tulił mnie pytając jak się czuję i zapewniając o swojej miłości. Po dwudziestej musiał jechać do domu jednak przed snem znowu rozmawialiśmy.
Rano obudziłam się wypoczęta i uśmiechnięta. Od razu przypomniały mi się słowa chłopaka, że dziś jego rodzina będzie miała zaszczyt mnie poznać. Bałam się obiadu w jego domu. Teraz wiem co czuł, gdy miał przyjechać do mnie.
Chwyciłam telefon leżący na szafce i zerknęłam na godzinę. Zdziwiłam się widząc szóstą osiemnaście. Jednak czułam pragnienie i ochotę na coś słodkiego. Delikatnie wysunęłam się z objęcia Majki i zeszłam na dół. Po drodze napisałam do Alana, że nie mogę już spać. Przeglądając zawartość lodówki usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Zieloną słuchawkę naciskałam z uśmiechem widząc zdjęcie mojego chłopaka.
- Co jest, kotku? - zapytał na przywitanie.
- Nic. A co?
- To dlaczego nie śpisz?
- Bo już się wyspałam.
Zawsze jak ja albo on nie mogliśmy spać to dzwoniliśmy do siebie. Nieważne czy było to o północy, trzeciej czy szóstej. Poświęcaliśmy swój sen dla siebie. Porozmawialiśmy chwilę po czym skłamałam, że jednak się położę. Zrobiłam to celowo, bo słyszałam, że Alan był padnięty. Po rozłączeniu ukroiłam sobie kawałek ciasta, nalałam soku do szklanki i wróciłam do swojego pokoju. Jadłam przeglądając internet i słuchając muzyki przez podłączone słuchawki. W pewnej chwili poczułam jak Majka opiera się o moje kolana. Spojrzałam na nią zdejmując sprzęt muzyczny.
- Idź spać - szepnęłam.
- A ty?
- Ja nie chcę już.
- Ja też. Daj - wskazała na szklankę z sokiem.
Posadziłam ją na swoich kolanach i podałam szkło z pomarańczową cieczą. Po chwili oglądałyśmy bajkę w internecie. Kiedy ta dobiegła końca, zeszłyśmy na dół. Zostawiłam Majkę pod opieką jej mamy i poszłam do łazienki. Jedząc śniadanie rozmawiałam z babcią, która wspominała mojego chłopaka. Było mi smutno, że już dziś święta się kończą i dziadkowie wracają do domu. Po posiłku pożegnałam się z nimi i obiecałam, że niedługo do nich wpadnę. Znów bawiłam się z Majką i pisałam z Alanem. Chłopak wyśmiewał się z mojego strachu przed obiadem u niego. Miałam nauczkę, że nie powinnam śmiać się z niego. Mam za swoje.
Umówieni byliśmy na drugą. Poprosiłam mamę, by mnie podwiozła. Musiałam jeszcze kupić coś dla mamy Alana, bo głupio mi było iść bez niczego. Zwłaszcza, że chłopak przyniósł dla mojej kwiatka. Nastolatek poprosił mnie żebym ubrała kremową sukienkę od niego. Upierałam się przy innej argumentując swoją decyzję tym, że miałam ją na sobie już dwa dni i mogę założyć inną, którą mi kupić. Jednak on nalegał więc musiałam mu ulec. W końcu to w jego domu i z jego rodziną będzie obiad. Po pierwszej stałam w łazience robiąc makijaż. Moja ciocia upinała mi włosy mówiąc, że będzie trzymać kciuki. Zachowywała się jakbym była jej córką. Ona od zawsze mnie kochała. Podziękowałam jej przeglądając się w lustrze. Moje ciemne włosy z boku zebrane były w warkocze, a reszta lekkimi falami opadała na ramiona. Podziękowałam kobiecie i zeszłam z nią na dół. Pół godziny później byłam przed domem mojego chłopaka.
- Przyjechać po ciebie? - usłyszałam.
- Nie. Alan mnie odprowadzi czy coś.
Pożegnałam się z rodzicielką i wysiadłam z auta. Stojąc przed drzwiami czułam jak wali mi serce. Alan widząc mnie uśmiechnął się ciągnąc do środka. Pocałował mnie po czym pomógł zdjąć płaszcz.
- Ooo, dla mnie? - zapytał widząc Rafaello.
- Nie, dla twojej mamy.
- Lizus - powiedział patrząc na mnie z cwaną miną.
Przedstawił mnie rodzinie, a ja czułam jakbym była jakimś skazańcem. Zastanawiałam się co o mnie myślą. Że jestem puszczalska? A może, że próbowałam złapałać Alana na dziecko? Czy jeszcze inne, gorsze rzeczy. Zdziwił mnie widok Roksany. Razem z Amandą dziękowała mi za obraz, których dla nich narysowałam. Powiedziały, że powieszą go sobie w sypialni. Ja dziękowałam im za zdjęcie, które już czekało na przybicie do ściany. Podczas obiadu rozluźniłam się. Rodzina mojego chłopaka była naprawdę miła, a nastolatek cały czas zaznaczał swoją obecność poprzez przytulenie czy delikatny pocałunek.
- Gratuluję maleństwa! - usłyszałam w pewnej chwili. - Macie już jakieś imiona wybrane?
- Nie, jeszcze o tym nie myśleliśmy - odpowiedziałam z uśmiechem. - Czekamy na badanie, by dowiedzieć się czy to dziewczynka czy chłopiec.
- Najlepsze są niespodzianki! My przy Bartusiu nie chcieliśmy znać płci.
Spojrzałam na niemowlę siedzące na kolanach kobiety naprzeciwko mnie. Wkładało łyżeczkę do ust i słodko się uśmiechało.
- My przy następnym też zrobimy sobie niespodziankę, prawda Marta? - zapytał Alan patrząc na mnie. Spojrzałam na niego zdziwiona
- Jakim następnym?
- No… jak już weźmiemy ślub i wiesz…
- Co?
- No jak będziemy rodziną. Będziemy mieć tylko jedno dziecko?
Nie odpowiedziałam nic. Jaki ślub? Jakie dziecko? Jaka rodzina?! Nie rozmawialiśmy o tym, a on teraz stawia mnie w niezręcznej sytuacji. Chociaż wiele razy żartowaliśmy, że kiedyś się pobierzemy i będziemy mieć dom z ogródkiem, psa i gromadkę dzieci.
Po posiłku przyszedł czas na ciasto. Było przepyszne! Alan ciągle zajmował się kilkumiesięcznym kuzynem, co wyglądało naprawdę słodko. Jego ciocia śmiała się, że może zacząć się przywyczajać. W pewnej chwili pociągnął mnie na kanapę i zrobił nam zdjęcie. Chłopiec przytulił się do mnie i poczułam jak wbija mi ząbki w rękę.
- Au! - powiedziałam. - On mnie ugryzł!
Alan roześmiał się, a mama dziecka zaczęła przepraszać i powiedziała, że on tak czasami robi. Spojrzałam na Bartusia. Miał śliczne niebieskie oczy i jasne włosy. Ubrany był w koszulę w kratkę i jeansy. Jak my będziemy mieć synka to też będę go tak ubierać. I kupię mu małe Conversy, o!
- Kiedy będziesz znała płeć? - zapytała Amanda przytulając mnie.
- Na początku stycznia mam badanie.
- Dasz mi zdjęcie?
Pokiwałam głową zgadzając się. Alan miał rację mówiąc, że jego siostra cieszy się jakby to miało byś jej dziecko.
- Gdzie Roxi? - zapytała ponownie.
- W korytarzu. Chyba coś z kurtki bierze - wyjaśniła jej rodzicielka.
Dziewczyna poszła tam. Ja przytuliłam się do Alana, który robił głupie miny rozśmieszając małego kuzyna. Byłam ciekawa czy osoby obecne tu wiedzą co łączy Amandę i Roksanę. Kiedy obie wróciły, zapytałam o to szeptem siostrę mojego chłopaka.
- Ale co? - zapytała głośno. - Że jestem lesbą? Czy co? Ja nie mam się czego wstydzić.
Wszyscy na nią spojrzeli. Jej ojciec miał wzrok, który mógłby zabijać. Zapadła nieprzyjemna cisza, którą w końcu przerwała Ami mówiąc:
- Żyjemy w XXI wieku moje kochane homofobki.
Każdy skierował wzrok w inną stronę, bo patrzenie się na nią i Roxi było naprawdę głupie. Ja czułam się podle, że przeze mnie wszystko się wydało. Miałam wyrzuty sumienia więc szepnęłam ciche:
- Przepraszam.
- Nie ma za co. Chyba się już zbieramy, nie słońce? - zapytała dziewczynę siedzącą obok.
- Zostancie, Amanda. Proszę - powiedziała jej mama podchodząc do nas. - My was kochamy.
- Oj, każdy was kocha! Nie widzimy żadnego problemu.
Nie chciałam, by przeze mnie wszyscy się pokłócili. Jednak nie było tak źle. Po siódmej powiedziałam, że chyba powinnam już wracać. Wszystko mnie bolało i marzyłam o gorącej kąpieli z pachnącą pianą i bąbelkami.
- Odwiozę cię! - powiedział z uśmiechem.
- Ty? Nie masz jeszcze prawka!
- Zrobię sobie próbę generalną przed egzaminem!
- Moja mama by cię zabiła, wiesz?
Jego rodzicielka również nie chciała się zgodzić. Jednak po dość długich namowach i zapewnieniu o odpowiedniej prędkości, uwadze etc. zgodziła się, by Alan mnie odwiózł. Amanda chętnie pożyczyła mu swoje auto. Podczas drogi mówił, że nie może doczekać się osiemnastki.
- Mam już trochę kasy na rzeczy dla naszej księżniczki. Po badaniu będziemy mogli kupować jej wyprawkę.
- Chyba trochę za szybko, co?
- Ale ubranka i… i wiesz… i butelki, misie, pieluchy.
Roześmiałam się mówiąc, że go kocham. Będąc przed moim domem pożegnaliśmy się długim, namiętnym pocałunkiem. Wchodząc do środka przywitała mnie błoga cisza. Jednak posmutniałam widząc, że nie ma już Majki i zostali jedynie moi rodzice i dziadkowie od strony taty. Opowiedziałam jak było u Alana. Jednak źle się czułam i jak najszybciej chciałam iść do siebie. Zrobiłam sobie gorącą kąpiel i leżąc w wannie rozmawiałam z Alanem. Chwalił mi się, że karmił Bartusia i udało mu się go uśpić.
- Nie mogę się doczekać aż będziemy mieć nasze maleństwo.
- Przecież już je mamy.
- Ale nie mogę go dotknąć, przytulić, nakarmić.
- A ja je czuje.
- Już?!
- Nie wiem. Ale uwielbiam myśl, że jest we mnie i rośnie. Znów przytyłam.
Chłopak roześmiał się. Po chwili zapytał jak je nazwiemy.
- Wymyślimy. A może też zrobimy sobie niespodziankę?
- Nie! Proszę! Albo mam pomysł! Ja zapytam lekarza ale ci nie powiem, co?
- Nie ma tak!


Porozmawialiśmy jeszcze jakiś czas po czym pożegnaliśmy się życząc sobie dobrej nocy i kolorowych snów. Dokończyłam kąpiel i poszłam do siebie. Mimo wczesnej pory udało mi się zasnąć
-------
Dziś mój blog ma okrągły miesiąc! Jestem taka dumna! Czas na małe podsumowanie:
* 13 części
* 8423 wejścia
* 18 obserwatorów
* 176 komentarzy
* Nowy design/wygląd
Pięknie, nie? Jeśli ktoś nie prowadzi bloga to nie zrozumie mojej radości. A może to ja przesadzam? XD
Co sądzicie o nowym wyglądzie? Ładniej jest, prawda?
Postanowiłam założyć nowego bloga. Z kolejnym opowiadaniem. Jednak od razu mówię, że to będzie regularnie! Tamten jest trochę... 'inny'. Zresztą sami zobaczcie 
----> SAME LOVE
A tu pytanka -----> ASK ME

17 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  3. 13 części w miesiąc, o niee moja droga, musisz teraz trochę więcej dodawać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! To za mało!

      Usuń
    2. Żeby wszystko było jak należy, to trzeba czekać ;D

      Usuń
  4. Wspaniała część!!!! Bardzo mnie ,,wciągnęła" =)

    http://dawidkwiatkowski-opowiadanie.blogspot.com/2014/04/14-rozdzia-planujac-przyszosc.html

    OdpowiedzUsuń
  5. To był Twój miesiąc ciężkiej pracy :D
    A te wszystkie wyświetlenia mówią o tym, że naprawdę ciekawie piszesz ,a ja jestem Twoją fanką od początku założenia tego blogu :) No i teraz nareszcie mam do czytania kolejne Twoje opowiadanie <3 ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super. Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam z niecierpliwością na kolejną część :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne! Rozumiem twoją radość. Nwm jak ty to robisz, ale twoje opowiadania są boskie

    OdpowiedzUsuń
  9. em.. zarąbiście piszesz. kocham twoje opowiadanie c;
    aha, i tak moim skromnym zdaniem, tamten wygląd
    bloga, był znacznie czytelniejszy i ładniejszy c:

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezus, boskie *-* kocham twoje opowiadania, i na facebooku, i na blogu :) możesz dodać dzisiaj, ale nie wieczorem, tylko teraz? Proszę.... Jestem uzależniona.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dopiero teraz czytam i nadrabiam zaległości... ale aż musiałam napisać, bo coś mnie bardzo zaraziło. Gorące kąpiele w ciąży są zakazane. Powodują zwiekszenie ukrwienia i mogą prowadzić do poronienia lub przedwczesnego porodu. No chyba, że już pora i chcemy, aby maluch wyszedł... to ok :)

    OdpowiedzUsuń