sobota, 29 marca 2014

Część 4.

Byłam zła wiedząc, że Alan urządził sobie imprezę z kolegami i pili piwo. Są niepełnoletni więc mogliby zachowywać się trochę bardziej odpowiedzialnie. Zwłaszcza Alan.
Czułam się słaba i chciało mi się wymiotować. Ciągle podawali mi kroplówki i sprawdzali różne parametry. Na sali leżała ze mną kobieta w zaawansowanej ciąży. Jej mąż już od rana był przy niej z kwiatami. Wyglądali na bardzo szczęśliwych. Mimowolnie podsłuchałam ich rozmowę.  Już od dawna starali się o dziecko, a teraz będą mieli bliźniaki. Chciałam im pogratulować, ale wydałoby się, że podsłuchiwałam.
W tej samej chwili zadzwonił mój telefon. Odebrałam widząc, że to mama. Pytała jak się czuję i czy czegoś nie potrzebuję.
- Chcę do domu, mamo - powiedziałam.
- Musisz zostać do jutra, skarbie. Jutro cię wypiszą.
Westchnęłam nie mówiąc nic. Po chwili zapytałam jak tata.
- Wszystko jest okey - zapewniła mnie.
- Nie kłam. Dalej się gniewa, tak?
- Przejdzie mu.
Kobieta jeszcze raz zapytała czy coś mi przywieźć po czym rozłączyła się. Zauważyłam, że w trakcie mojej rozmowy dzwonił Alan. Już wytrzeźwiał? Poczułam złość widząc jego zdjęcie i napis "Kochanie <3 dzwoni". Odrzuciłam połączenie, bo nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. Obróciłam się na bok i skuliłam kładąc rękę na brzuchu. Ciekawe kiedy zacznę czuć pierwsze ruchy. Jakie to uczucie? A kopanie? Boli? Moje rozmyślania znów przerwał Alan. Kiedy ponownie nacisnęłam czerwoną słuchawkę, chłopak napisał SMSa:

Gniewasz się za wczorajsze picie? ;/

Prychnęłam w myślach. Niech sam się domyśla. Podłączyłam słuchawki i włączyłam piosenki Austina Mahone. Nie zdążyłam przesłuchać 'What About Love', a zauważyłam pielęgniarkę stojącą przede mną. Zatrzymałam utwór i spojrzałam na nią. Zapytała jak się czuję więc odpowiedziałam, że dobrze. Poinformowała mnie, że zaraz będzie śniadanie, a teraz musi zmienić mi opatrunek na ręce. Skrzywiłam się, bo rany nadal mnie bolały. Mimo to zacisnęłam zęby podając dłoń młodej pielęgniarce. Kobieta ciągle mnie zagadywała, bym nie myślała o czynności, którą wykonuje.
- Gotowe. Chyba nie było aż tak źle, prawda?
- Nieee. Zostaną mi blizny?
- Delikatne mogą zostać. Jednak są maści i kremy na blizny.
Pokiwałam głową nie mówiąc już nic. Kobieta wyszła, a  ja znowu zatopiłam się w dźwiękach muzyki. Jednak piosenka co chwilę była przerywana przez inną melodię, która informowała mnie, że dzwoni Alan. Jeszcze raz zadzwoni, a powiem mu co myślę o piciu i jego nieodpowiedzialnym zachowaniu. Patrzyłam na ekran czekając na kolejne połączenie. Jednak ono nie nadeszło, a ja wreszcie mogłam w spokoju posłuchać muzyki. Zamknęłam oczy rozkoszując się głosem mojego idola. W pewnej chwili poczułam jak ktoś całuje mnie w policzek. Ogarnął mnie zapach perfum Alana. Chłopak wyjął mi słuchawkę z uszu i szepnął:
- Dzień dobry, kochanie. Jak się czujesz?
- Spadaj - mruknęłam.
- Oj nie denerwuj się. Nie możesz.
Nie odzywałam się. Chciałam, by zauważył, że jestem obrażona. Usiadł na krześle, a ja obróciłam się na plecy i utkwiłam wzrok w drzwiach.
- O co ci chodzi? - zapytał.
- O nic.
- Chodzi o picie, tak? To były tylko dwa piwa! Musiałem opić moje ojcostwo - wsunął mi rękę pod kołdrę. Przewróciłam oczami krzyżując ręce na klatce piersiowej. - Mam coś dla ciebie!
Spojrzałam na niego. Z uśmiechem wyjął małą sukieneczkę z różowej torebeczki.
- Ta dam! Ładne, nie?
Wzruszyłam ramionami, a on położył ubranie na moim brzuchu. Teraz wyjął czekoladki Merci. Zdjął folię ochronną i otworzył pudełko stawiając na kołdrze. Wiedział, że je uwielbiam i myślał, że złamie mnie słodyczami.
- Nie przekupisz mnie - mruknęłam.
- Nie? A co powiesz na... orzechowe? - rozpakował czekoladkę i ugryzł kawałek. - Mmm... No nie fochaj się. Przecież nie możesz... kochanie, proszę - zrobił swoje słynne oczy szczeniaka patrząc na mnie.
Nie umiałam się na niego gniewać więc westchnęłam przewracając oczami i sięgając po czekoladkę. Chłopak uśmiechnął się całując mnie. Złapał mnie za rękę kiedy chciałam włożyć Merci do ust i zapytał:
- A śniadanie jadłaś?
Spojrzałam na tacę stojącą na szafce. Było na niej śniadanie przyniesione przez starszą kobietę. Posiłek nie wyglądał na zachęcający więc odpowiedziałam, że nie jestem głodna.
- To nie będzie czekoladek - wzruszył ramionami zabierając mi słodycze i wkładający wszystko do torby z logiem Nike.
- Tylko jedną. Proszę.
- Nie. Najpierw śniadanie. Wiesz dlaczego tu leżysz? Bo się źle odżywiałaś! Zjedz najpierw.
- Nie.
- To pójdę po lekarza - zagroził.
Nie chciałam robić sobie wstydu i sprawiać, że ktoś musiałby mnie nakarmić. Przecież nie jestem dzieckiem. Jednak szpitalne śniadanie nie wyglądało zbyt dobrze i od samego zapachu miałam mdłości. Spojrzałam błagalnie na Alana, ale on był nieugięty. Wzięłam tacę i spojrzałam na nią. Chłopak zaczął mnie karmić, a ja zmuszałam się do przełykania ohydnego jedzenia. Po kilku minutach było po wszystkim. Alan uśmiechnął się mówiąc, że jestem grzeczną dziewczynką. Po kilku następnych sekundach w moich ustach rozpływała się delikatna czekolada z kawałkami orzechów. Uśmiechnęłam się dziękując za prezent. Spojrzałam na sukienkę, przyniesioną przez młodego tatusia.
- A jeśli to jednak będzie dziewczynka? - zapytałam.
- A kiedy będzie wiadomo?
Wzruszyłam ramionami.
- Kiedy masz kolejne badanie?
- Za dwa tygodnie. Pójdziesz ze mną?
- Oczywiście!
Chłopak spędził przy mnie ponad godzinę. Nasze spotkanie przerwała moja mama wchodząc do sali z małymi zakupami. Alan pocałował mnie i pożegnał się po czym wyszedł. Moja rodzicielka pytała jak się czuję. Odpowiedziałam, że lepiej.
- Jadłaś śniadanie?
- Tak! - powiedziałam zdenerwowana. Co oni się tak uczepili mnie?
- Przyniosłam ci kilka rzeczy. Masz na coś ochotę?
Spojrzałam na pomarańcze, Kubusia i jogurty. Miałam ochotę na colę co powiedziałam mojej mamie.
- O nie, nie. Koniec z colą, skarbie.
- A Sprite?
- Nic gazowanego.
Nie wyobrażałam sobie porzucić gazowane napoje na dziewięć miesięcy. Uwielbiałam wypić Sprite czy Pepsi. Ale jeśli to ma zagrozić zdrowiu mojego dziecka to wytrzymam bez napojów z bąbelkami.
- Jak tata? -  zapytałam zrywając wieczko z jogurtu.
- Ochłonie i mu przejdzie.
- A jak nie?
- Przejdzie. Po prostu nie może pogodzić się z myślą, że jego jedyna mała córeczka zostanie mamą.
Zajęłam się jedzeniem jogurtu, a kobieta zapewniała mnie, że wszystko będzie dobrze i mam się nie martwić. Naszą rozmowę przerwała pielęgniarka informując, że czas odwiedzin dobiegł końca i można mnie odwiedzić później. Pożegnałam się z mamą i zostałam sama. Jakiś czas później był obiad, który okazał się dla mnie tragedią. Nie powinnam podjadać między posiłkami. Musiałam zmusić w siebie danie, które i tak w większej części zostało na talerzu. W ramach odpoczynku wzięłam się za czytanie książki, za którą zabierałam się od jakiegoś czasu. Po jakimś czasie poczułam senność i udało mi się zasnąć. Obudził mnie dźwięk nadejścia wiadomości. Zaspana odszukałam telefon i otworzyłam MMSa od Alana. Był to zdjęcie małego chłopca z podpisem:

A jeśli to jednak będzie facet to będzie wyglądał mniej-więcej tak! Ciacho, nie? *-*

Miałam ochotę roześmiać się, ale kobieta obok mnie również drzemała. Odpisałam chłopakowi, że jeśli będzie miał urodę po nim to wyjdę za mojego własnego syna. Alan odpisał krótko "A nie za mnie?" . Chciało mi się śmiać, bo oczami wyobraźni widziałam jego minę. Zapytałam czy mi się oświadcza więc dowiedziałam się, że  "Nigdy! ;p". Przekomarzaliśmy się chwilę, a na końcu Alan stwierdził, że i tak nas kocha. W tej samej chwili do sali wszedł mój ojciec z dużym pluszakiem. Widząc go miałam ochotę się rozpłakać. Podszedł do mnie i bez słowa mnie przytulił. Byłam zdezorientowana, ale podobał mi się gest mężczyzny. Po moich policzkach spływały łzy, a w głowie dudniły słowa 'zawiodłaś nas, Marta'.
- Przepraszam, skarbie - usłyszałam cichy głos mojego ojca. - Nie płacz, proszę. Nie wolno ci się denerwować. Nie powinienem tak się złościć, przepraszam. Po prostu... zaskoczyłaś nas.
- Nie planowałam tego - szepnęłam.
- Wiem. Jednak my nie wiedzieliśmy, że ty już... wiesz...
- Wiem, tato. Przepraszam.
- To ja cię przepraszam. To przeze mnie tu leżysz. A jak się czujesz? Jak ręka?
- Wszystko okey.
- A... jak dziecko?
Spuściłam wzrok i nie chciałam o tym rozmawiać. Czułam się niepewnie.
- Dobrze - powiedziałam cicho.
- Przepraszam, kochanie. Nie spodziewałem się, że tak szybko zostanę dziadkiem - posłał mi uśmiech. - Ale nie martw się. Pomożemy ci - przytulił mnie. - Masz nas, Martusiu. Poradzimy sobie.
Byłam wdzięczna za wszystkie słowa, które wypowiedział. Był dla mnie ważny, bo nie chciałam wracać do domu w napiętej atmosferze. Mężczyzna pytał co chwilę czy na pewno niczego nie potrzebuję i zapewniał, że wszystko będzie dobrze i poradzimy sobie. Miałam wrażenie, że bardziej próbuje przekonać siebie niż mnie, ale byłam szczęśliwa, że mam oparcie w obojgu rodziców i nie są na mnie aż tak źli.
Po jakimś czasie zostałam sama. Chwilę porozmawiałam z Alanem, który cieszył się razem ze mną i mówił, że chciałby aby z jego ojcem też poszło tak łatwo. Pocieszyłam go, że wszystko się ułoży i ma się nie martwić, bo ma nas.
Czułam zmęczenie więc już po dwudziestej drugiej byłam w krainie snu razem z maleństwem, które rozwiało się w moim brzuchu.
-------

O mój Boże, już ponad 1600 wejść *-* Love u all!

A teraz... komentować, komentować, komentować! Bo nie będzie następnych części!


19 komentarzy:

  1. Boskie! Tylko szkoda że Marta umrze :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne :) skąd wiesz że Marta umrze?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale trzeba byc debilem zeby tak spoilerować...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze kilka komentarzy ze zdradzaniem fabuły, a zmienię tak, że będziecie chciały mnie zabić przez Internet na czym ucierpią Wasze komputery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmień zmień i dodaj jak najszybciej!

      Usuń
  5. Świetne <3

    Pati ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne! A kiedy będziesz udostępniła rozdziały?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nareeszcie <3 Jak ja długo czekałam no! :D
    Wspaniałe <3 Jak czytam to się oderwać nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam twoje opowiadania <3
    Pisz dalej !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej, jej, jej *-*
    Jeszcze więcej chcę, jeszcze więcej chcę ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. <3
    bardzo kreatywny komentarz :D

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham, kocham , kocham !!!!! Jesteś jedną z najlepszych pisarek jakich dzieła kiedykolwiek czytałam <3 <3 <3 KC <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Super piszesz to racja jestes najlepsza pisarka :) :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś najlepsza! Pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  14. Calkiem mnie wciągneło

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale sie wciagnelam <3 dzisiaj dobrne do konca ;)
    Uronilam lezke genialne

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś bardzo uzdolniona! :* cudo *-*

    OdpowiedzUsuń